Grzegorz Młynarski
Portret wewnętrzny – rozstrojenie
Projekt, który chcę dziś Państwu przedstawić, jest moją prywatną wycieczką w głąb człowieka; to próba dotarcia do jego najgłębszych pragnień, marzeń, najtwardszych wartości. Sam proces robienia zdjęć poprzedzony był wywiadem i rozmową z portretowaną osobą. Razem szukaliśmy maski, która chociaż w minimalnym stopniu oddałaby stan duchowy tej osoby. Nic nie jest tu zmyślone.
Skąd „rozstrojenie”? Każdy zestaw to cztery zdjęcia: pierwsze – to czysty portret: białe światło, biała ściana, biała twarz; trzy kolejne to kolejne nakładanie się warstw. Bez zbędnej kokieterii, makijażu, oczekiwania na właściwy moment. Z każdą warstwą wyłaniają się kolejne cechy modelek; każda warstwa dalej to widoczne zrzucenie płaszcza autokreacji.
Cała wystawa to dziesięć zestawów – dziesięć kobiet. Każdy zestaw opatrzony jest komentarzem portretowanej. To dopełnienie fotografii – trzeci wymiar, obok kreacji własnej portretowanej i mojego postrzegania. To bardzo intymne i prywatne przemyślenia; stosunkowanie się do siebie samej i do świata. To część pracy, do której mam największy szacunek.
W trakcie tworzenia wciąż zadawałem sobie pytania: Co kryjemy w sobie? Co buduje nasz wizerunek? Ile z tego co wewnątrz, jest na zewnątrz? Jak bardzo przeważa w nas odruch kreowania własnego wizerunku? Dlaczego jesteśmy tak sztuczni, chociażby wtedy, gdy zobaczymy skierowany w naszą stronę obiektyw aparatu?
„Jestem sumą wyobrażeń o sobie”, powiedziała Ania, jedna z portretowanych…
Zapraszam, poznajcie dziś Ankę, Martę, Zuzę, Sylwię, Ewę, Weronikę, Anię, Lenę, Ankę i Ekę,
Grzegorz Młynarski









